Podsumowanie podróży do Oslo

To niesamowite ile czasu zajmuje mi czasem opisanie jakiejś podróży. Zawsze (ZAWSZE!) robię zdjęcia i dosłownie przygotowuję sobie w głowie zamysł wpisu. Tylko po to, by zostawić to w formie notatki na długie miesiące. Zawsze miałam taki pomysł (dość idealistyczny, muszę przyznać), że któregoś dnia zostanę poproszona o opublikowanie swoich podróży w formie książki i wtedy wzięłabym po prostu wszystkie wpisy z bloga i ta-daaaaa, papierowa wersja byłaby gotowa! Mając na uwadze ile totalnie szalonych przypadków spotkało mnie w życiu (jak np. poznanie szwedzkiej rodziny królewskiej, czy poznanie mojego przyszłego szefa w lesie), to w sumie wcale nie wydaje się to już takie nieprawdopodobne. Kto wie! Zatem jeśli jesteś wydawcą i właśnie to czytasz – zadzwoń. W każdym razie ten pomysł w pewien sposób wpłynął na moje blogowanie i na sposób, w jaki opisywałam podróże. Zawsze starałam się, by wszystko było zgrabne i “czyste”, ale zabrało to trochę emocji ze wszystkich wpisów. Nie było w tych wpisach żartów, czy przypadkowych myśli. Zawsze starałam się opisać odwiedzone miejsca, zamiast wyrazić swoją opinię na ten temat. Nie wspominając już o tym, że czasem mój charakter nawet nie przebijał się przez te wpisy. Zatem z odrobiną nowej motywacji do blogowania, mam plan to zmienić – i publikować cześciej. W końcu to zawsze mnie cieszyło – inspirowanie was do częstszego podróżowania, odkrywania i cieszenia się życiem odrobinę bardziej! A zatem oto i jest – moja podróż do Oslo!

Christmas time and building decorations in Oslo Norway
Urocze

Podróż do Oslo

Bardzo się cieszę, że mam znajomych na całym świecie. Natalia chodziła ze mną do klasy w liceum, a teraz jej rodzina mieszka w przeuroczym miasteczku niedaleko Oslo. Podróż do Oslo na jej zaproszenie była jedną z moich ulubionych wypraw! Mieliśmy wielkie szczęście, że mogliśmy ponownie odkryć piękno Norwegii i nawet spróbować trochę grzanego wina na świątecznym markecie w centrum miasta. Czułam się trochę jak w domu, bo strasznie tęskniłam za Skandynawią! Nie wspominając już nawet o tym, że znajomi i rodzina Natalii byli fantastyczni i traktowali nas też jak członków rodziny. A co więcej, moje ulubione mleko owsiane Oatly barista było dostępne w każdym sklepie. Za tym też się stęskniłam!

Oslo jest przepiękne

Byłam już na północy Norwegii (w Tromso i blisko Fjordów), ale to była moja pierwsza wizyta w Oslo. Zaskakująco, jak na stolicę, wcale nie odczuwało się tu wielkomiejskiego tłoku. Miało przyjemny skandynawski klimat. A spacerując z Natalią odkrywaliśmy wszystkie jej ulubione miejsca. Nie mogliśmy też odmówić sobie kawy w Starbucksie!

A najgorsze doświadczenie z lotniskiem spotkało mnie właśnie w Oslo

A teraz minus tej fantastycznej podróży. Po pierwsze, nasz lot z Wiednia do Oslo był opóźniony i musieliśmy czekać na płycie lotniska. Często latam, więc wiem, że to się zdarza – w porządku. Ale lot powrotny był KATASTROFĄ. Nasz lot z Oslo był zaplanowany bardzo wcześnie rano – a dzięki uprzejmości Natalii mamy nawet dostaliśmy podwózkę na lotnisko przed wschodem słońca. Niestety, gdy tylko dotarliśmy na lotnisko okazało się, że nasz lot jest odwołany. Tak… Zatem utknęliśmy czekając na jakieś informacje, nie będąc pewnymi, czy w ogóle polecimy tego dnia do domu. Brak jakichkolwiek informacji, czy odpowiedzi od linii KLM też nie był najlepszy. Lot został zaplanowany ponownie, po czym znowu odwołany! Sytuacja była naprawdę beznadziejna i spędziliśmy łącznie 15 godzin na lotnisku, nie będąc pewnym, w której minucie lot ponownie pojawi się na liście…

Lecieliśmy już liniami KLM do Amsterdamu i tam też nie uniknęliśmy opóźnień. Nie wiem, czy to przypadek, ale staram się ich unikać. A na lotnisku dostaliśmy tylko małe kupony do wykorzystania na jedzenie (myślę, że to było coś około 20 euro). Nie przysługiwał też zwrot kosztów, bo KLM powołało się na złe warunki pogodowe. Cóż…

Czy weekend wystarczy na podróż do Oslo?

Zdecydowanie tak! Wszystko zależy od tego, co planujecie robić, ale jeśli na waszej liście jest standardowe zwiedzanie i odkrycie stylu życia w Norwegii – wycieczka do Oslo na weekend będzie idealna! Nie bójcie się odwiedzać tego miasta zimą. Zapakujcie ciepłe rzeczy, wygodne buty i w drogę!

Co warto spróbować będąc w Norwegii – moje ulubione smakołyki:

  • Brązowy ser: mój ulubieniec! Smakuje trochę słodko. Pasuje do chleba z masłem, a na ser można położyć kwaśną marmoladę. Brzmi dziwnie, ale smakuje pysznie!
  • Jeśli pijecie kawę lub mleko, spróbujcie napoju owsianego Oatly barista. Mój ulubiony. Ma przyjemny, kremowy smak. Oczywiście nie zawiera laktozy.
  • Bułki cynamonowe! Choć kojarzy mi się to bardziej ze Szwecją
  • Kvikk Lunsj – przypomina Kit Kata
  • Smash – to trochę śmieszna przekąska. Coś jak słony chips oblany mleczną czekoladą

Czego unikać:

  • Czarnych słodyczy (lukrecja) – bleeeeeee!!! Próbowałam niektórych, gdy mieszkałam w Szwecji i żywię do nich tylko nienawiść, haha. Najgorsze są te solone lukrecje, albo ostre! UNIKAĆ!
Najpiękniejsze lokalne krowy

Byliście kiedyś w Norwegii? A jeśli nie – gdzie chętnie byście się wybrali?